Miłostki

Miłość i chore relacje, czy da się je pogodzić?

Miłość i chore relacje, czy da się je pogodzić?

Kto z nas choć raz nie był zakochany? Kto z nas, choć raz nie miał złamanego serca? Czy miłość jest w stanie wpłynąć na twórczość? I jeśli tak – jakie emocje w niej zagnieżdżamy?

Pierwsza miłość = pierwsze rozczarowania

Wiem, że zazwyczaj jest tutaj dość depresyjnie, i choć zdarzy się to i w tym poście, dzisiaj piszę o miłości – uczuciu, stanie, emocji, która jest jedną z najpiękniejszych w moim życiu.

Na pewno pamiętacie swoje pierwsze zakochanie, bez względu czy trwa ono dalej, czy zakończyło się złamanym sercem. Prawdopodobnie byliście wtedy bardzo młodzi, nie zdawaliście sobie sprawy z tego czym tak naprawdę jest miłość. Nie przejmujcie się – ja wciąż zastanawiam się, czy istnieje jej jakakolwiek definicja.

Miłość – moja „nie definicja”

Każdy z nas odczuwa ją inaczej. Rodzajów miłości jest sporo. Można powiedzieć, że kochamy coś robić, kochamy coś jeść, kochamy swojego zwierzaka, przyjaciela, rodzica… Dzisiaj jednak skupię się na miłości partnerskiej, tej, która w mojej ocenie, jest najtrudniejsza. Dlaczego? Bo nie mamy pewności, czy to tak naprawdę miłość.

Etapy miłości

Kiedyś doszłam do wniosku, że miłość ma parę etapów, które sukcesywnie przerabiamy:

  1. Poznawanie

Pierwszym z nich jest poznawanie siebie nawzajem. Trudno jest zakochać się w kimś od pierwszego wejrzenia. Zastanawiam się, czy w ogóle istnieje coś takiego. Na pewno jestem w stanie stwierdzić, że istnieje coś, co określam jako „klik”. Jest to moment, w którym pojawia się zainteresowanie. Nagle ktoś przyciąga Twoją uwagę, przestajesz patrzeć na tę osobę jedynie jako kogoś, kogo przed chwilą poznałeś/aś. Gdy na Ciebie spojrzy i zaczynasz się krępować, uderzają Cię fale gorąca i nagle nie umiesz wydusić z siebie słowa – wtedy już wiesz, że pojawia się kolejny etap:

  1. Fascynacja i podobanie się

To etap, w którym zaczynasz postrzegać drugą osobę jako swojego rodzaju obiekt pożądania. Z jednej strony towarzyszą Ci pozytywne emocje, takie jak radość z przebywania z tą osobą. Z drugiej jednak strony, pojawia się również strach, czy to przed kompromitacją, czy odtrąceniem. Pragniesz jak najszybciej dowiedzieć się co czuje druga strona. W końcu zbierasz się na odwagę i podejmujesz TĘ rozmowę.

  1. Zauroczenie

Jeżeli udało Cię się dotrzeć do tego etapu, możesz sobie pogratulować. Oznacza to (w moim mniemaniu), że oboje powiedzieliście sobie o swoich uczuciach. Oczywiście nie zawsze rozmowa ta kończy się Happy End’em, ale – hej! – przynajmniej już wiesz na czym stoisz. Podczas tego etapu zazwyczaj nie myślisz trzeźwo. Dajesz się porwać bajkowym uniesieniom i postrzegasz drugą osobę w wyidealizowany sposób. Wydaje Ci się, że to jest TO. Ale czy na pewno? No właśnie – ten etap postrzegam jako rozwidlenie dróg. Jedna, kieruję Cię w dalszą samotną podróż (co nie zawsze oznacza coś złego – ale o tym później), druga natomiast, prowadzi Cię do kolejnego, ostatniego już etapu:

  1. Zakochanie

Jest to jeden z najcudowniejszych, ale i najcięższych etapów miłości. Gdy już opada ślepa fascynacja, zaczynasz zwracać uwagę na rzeczy, których nie dostrzegałeś/aś wcześniej. Zakochaniem nazywam stan, w którym pomimo tego, że zaczynasz widzieć wady w swoim partnerze, jesteś w stanie je zaakceptować. Wspieracie się, przyjaźnicie, darzycie szacunkiem i zaufaniem. Gdy w związku występują te elementy, wtedy już wiem, że to coś prawdziwego.

Haczyk pojawia się w momencie, kiedy wszystko to jest złudne.

4 PORY MIŁOŚCI

Jak zdążyliście zauważyć, dzielę miłość na cztery etapy. Każdy z nich jest piękny na swój sposób. Ale żeby nie było zbyt kolorowo – każdy z nich może się równać z rozczarowaniem. Przecież dobór „odpowiedniej osoby” nie zawsze jest taki prosty. Często okazuje się, że osoba, którą postrzegaliśmy jako miłość swojego życia, tak naprawdę nie jest dla nas odpowiednia. Wasze pierwsze wspólne drogi były usłane różami, jednak na każdych kolejnych, trafialiście na kolce…

01.12.2019
17:36

„Park”

Zbudowaliśmy park pełen świateł
Pełen drzew i czerwonych kwiatów
Zbudowaliśmy park pełen uczuć
Pełen chwil i dziecięcych wspomnień

Dbaliśmy o niego stawiając zakazy
Stawiając granice i puste kosze
Dbaliśmy o niego całym sercem
Stawiając mur który go podzielił

Teraz ty po jednej stronie parku
Budujesz most by połączyć światy
Teraz ja po drugiej stronie rzeki
Buduję most by spotkać się w połowie

Wiosną park rodził pąki
przyozdobił kwiatami lato
Jesień park zmieniła w barwy
lecz zamarzło piękno zimą

Po latach park ten żywy i kolorowy
Deszcz gorzkimi łzami oblewa
Choć zostawiliśmy wszystko
Przybite do pierwszego drzewa

Miłość patologiczna

Miłość to naprawdę niesamowite uczucie, w szczególności, kiedy trafisz na osobę, która ją odwzajemnia. Niestety istnieje również coś takiego jak miłość patologiczna. Postrzega się ją jako wszechogarniające, niekontrolowane uczucie. To coś w rodzaju uzależnienia emocjonalnego od drugiego człowieka. Osoby, które „kochają” w taki sposób, bardzo często nie uwzględniają woli, a także zainteresowań swojego partnera. Chcą narzucić partnerowi zachowania, które same uważają za słuszne, tym samym, nie mając na uwadze, że mogą skrzywdzić drugą osobę.

Czy on/ona się zmieni?

O ile łatwo jest stwierdzić, czym jest patologiczna miłość, o tyle ciężko jest ją rozpoznać, kiedy jest się w opartej na niej relacji. Jak już wcześniej wspomniałam, podczas wczesnych etapów miłości, zazwyczaj nie zwracamy uwagę na wady czy negatywne znaki ze strony partnera. Błądzimy z głową w chmurach i motylami w brzuchu. Nie dostrzegamy, że tak naprawdę weszliśmy w relację, która nie jest dla nas zdrowa. Dlatego też wcześniej wspomniałam o tym, że wybranie samotnej drogi nie jest wcale taką złą opcją. Na wczesnym etapie miłości trudno jest jednak wybrać dobrze. Nawet jeżeli zauważamy niepokojące nas znaki, brniemy w chorą relację dalej i głębiej. Pojawia się złudna nadzieja, że ktoś może się zmienić. Ale skąd mamy pewność, że tak będzie? Oczywiście można próbować, można się starać, ale koniec końców, kiedy podjęliśmy już wszelkie próby naprawy naszej relacji bez żadnych rezultatów – czas pomyśleć o rozstaniu.

miłość i chore relacje
Proces tworzenia obrazu: „Z głową w chmurach”
Miłość i chore relacje
Obraz: „Z głową w chmurach”

Czy umiem kochać?

Kiedyś, byłam pewna, że nie umiem kochać, że nie ma tak naprawdę czegoś takiego jak miłość. Jest przywiązanie, pożądanie, potrzeba bliskości, ale nie miłość. Będąc w swoim życiu w paru „związkach”, czy to tych krótszych, czy dłuższych, jeszcze bardziej utwierdzałam się w tym przekonaniu. Prawdę mówiąc, bałam się tego uczucia, nie wiedziałam na czym ono polega, ponieważ nigdy wcześniej go nie doświadczyłam. Był nawet moment, kiedy po jednej z relacji, powiedziałam sobie, że nigdy więcej się nie zakocham.

Wspominając to, śmieję się z samej siebie.
Dlaczego?
Bo gdybym się tego trzymała – nie doświadczyłabym najpiękniejszej miłości, która przytrafiła mi się rok temu

I choć nie dzielę jej już z tą drugą osobą, jestem szczęśliwa, że mogłam ją doświadczyć.


Źródła:


Autor: Maja Nowak

Share this post

4 comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *