Anoreksja, inaczej – jadłowstręt psychiczny – to jedna z form zaburzeń odżywiania, z którą zmagam się od bardzo dawna. Jak wpłynęła na moją twórczość? Czy sztuka pomaga mi z walką przeciwko niej?
Anoreksja – czym jest i jak się objawia?
Na początek, kilka faktów:
- „Istotą anoreksji jest świadome, rygorystyczne ograniczanie ilości przyjmowanych pokarmów, silne koncentrowanie się na wyglądzie i masie ciała.”
- Osoby z anoreksją chorobliwie boją się przybrania na wadze, nawet w przypadku niedostatecznej masy ciała.
- Stosunek masy ciała jest odgórnie narzucony przez chorego, który w rzeczywistości nigdy nie osiąga „upragnionej wagi„.
- Osoby cierpiące na anoreksję mają zaburzone wyobrażenie własnego ciała. Wydaje im się, że mają nadwagę lub są otyłe, lecz w rzeczywistości, zazwyczaj, ich waga jest poniżej normy.
- Unikanie jedzenia, zmuszanie się do intensywnych ćwiczeń, ciągła kontrola wagi to najczęstsze objawy anoreksji.
- To nieprawda, że osoby, które mają prawidłowy współczynnik BMI nie mogą mieć anoreksji. Jest to częsty błąd, który może prowadzić do przykrych skutków.
Anoreksja moimi oczami
Mogłabym rzucać jeszcze wieloma suchymi faktami na temat anoreksji, jednak nie o to w tym wszystkim chodzi. Chciałabym Wam nakreślić czym anoreksja jest dla mnie. Oczywiście nie podważam tutaj, że jest ona chorobą – niestety, dla mnie, jest to również coś więcej. To styl życia, kręte drogi, wzloty i upadki. Wydaje się być ona niekończącą się podróżą, którą zaczęłam już dobrych parę lat temu. Aby dowiedzieć się jak to wszystko się zaczęło, zapraszam Was do przeczytania mojego innego posta, który znajdziecie TUTAJ. Po krótce powiem tylko, że wszystko miało swój początek, kiedy weszłam w świat modelingu. Jak wiemy – potrafi on być bardzo rygorystyczny i brutalny.
Anoreksja w mojej twórczości
Na przestrzeni tylu lat, zdążyłam stworzyć już wiele wierszy, obrazów i innych prac, które nawiązywały do anoreksji. Zawsze chowałam je jednak głęboko do szafy, tak, aby przypadkiem nikt nie dowiedział się co mi dolega. Po czasie – gdy się wyprowadziłam – kilka moich dotychczasowych prac zawisła na suficie.

Nie przyznawaj się nikomu
Kiedy cierpisz na zaburzenia odżywiania, ciężko jest Ci z kimkolwiek o tym rozmawiać, ponieważ się tego wstydzisz. Wstydzisz się wszystkich czynności, które wykonujesz, aby uzyskać swoją „wymarzoną wagę”. W końcu kto, by się chwalił, że za jego łóżkiem są miliony zgniłych kanapek… To tylko jedna – szczerze mówiąc – najmniej wstydliwa rzecz, do której mogłaby się przyznać anorektyczka. Zostajesz więc z tym wszystkim sam, to znaczy, z nią – anoreksją. Żyjesz z nią w zgodzie, bo wydaje Ci się, że ma na Ciebie dobry wpływ. Oczywiście jest to złudne, ale tak bardzo chcesz osiągnąć coś, co w rzeczywistości jest nieosiągalne, że nie zwracasz na to uwagi. Tak było/jest również ze mną.
Było/Jest
Używam tego sformułowania, bo wierzę, że anoreksja jest chorobą, która zostaje z Tobą do końca życia. To trochę jak alkoholizm – walka z nałogiem ma charakter trwały i dożywotni. Nawet po „wyleczeniu się” z anoreksji zostaje specyficzne myślenie anorektyczne, zwracanie uwagi na to, ile się je, czy też obawa przed przytyciem. Wiele razy myślałam już, że mam to za sobą, jednak po czasie okazywało się, że nie byłam nawet blisko końca.
21.06.2020
12:55
Wracają mi myśli, te złe, te, których pozbywałam się przez lata.
Tu widzę to, tam widzę tamto.
Przybywa z tej strony, z boku, tutaj, wszędzie.
Jak się pozbyć tej pierdolonej choroby!?
Da się w ogóle?
Podobno zostaje z Tobą do końca życia.
Można jedynie zagłuszyć jej krzyki.
Ale jak to zrobić?
Przecież wiem, że nikt nie jest idealny.
Dlaczego więc katuje się tym wszystkim?
Wchodzę codziennie, aby zmierzyć swój upadek.
Czasami pojawi się uśmiech.
Niestety – wiem kiedy.
Kiedy się zmniejsza.
Spada liczba mierząca moje piękno.
Paradoksalnie więcej nie znaczy lepiej.
Chowam twarz w dłoniach, które oplatają ją całą.
Nawet to mnie przeraża.
Co ze mną nie tak?
Wczoraj patrząc na ścianę w dawnym pokoju – przypomniałam sobie.
Swoją słabość, ale także walkę, siłę.
Cała ściana pokryta wspomnieniami wywołującymi uśmiech i łzy.
Ciężko mi, bo wiem, że jestem sama.
Z nią, sama.
Powrót do tego co było, będzie niczym więcej jak autodestrukcją.
Ale może właśnie tego w tym momencie potrzebuję.
Dlaczego?
Dobre pytanie.
Chyba zawsze, kiedy już jestem na dobrej drodze – lubię odbić w bok.
Tam przez cierniową ścieżkę, żebym przypadkiem nie zapomniała kim tak naprawdę jestem.
Przykro mi, że nie umiem się odciąć.
Najlepiej od głowy, choć na jeden dzień.
Wszystko byłoby prostsze.
Zero emocji, uczuć, po prostu płyniesz.
Patrzysz na to wszystko i w końcu możesz nie czuć nic.
Tak bardzo tego potrzebuję.
Na jeden dzień.
Godzinę.
Minutę.
Sekundę.
Nie czuć.
Nie myśleć.
Choć jeden dzień.
Złudna wygrana
Gdy byłam na terapii, bardzo rzadko poruszałam temat anoreksji. Prawdopodobnie wynikało to ze wcześniej wspomnianego wstydu. Skupiałam się na innych aspektach – przede wszystkim tych dotyczących depresji. Nie miałam świadomości, że te dwie choroby mają ze sobą olbrzymie połączenie. Największym błędem, który popełniłam była wczesna rezygnacja z terapii. Tłumaczyłam to sobie natłokiem obowiązków, a także złudnym, lepszym samopoczuciem. Myślałam, że poradziłam sobie zarówno z depresją, jak i z anoreksją. Stworzyłam nawet obraz, który miał być symbolem mojego pożegnania z tymi chorobami. Jak się okazało – stworzyłam go za wcześnie.
Anoreksja – moja nieustanna walka
Mogłoby się wydawać to dość dziwne, że osoba z anoreksją wrzuca swoje zdjęcia na media społecznościowe, a co więcej, pokazuje na nich swoją sylwetkę.
Już pędzę z wyjaśnieniem.
Parę lat temu, zakładając konto na Instagramie (na które serdecznie zapraszam) stwierdziłam, że będzie to w pewnym stopniu moja walka z zaburzeniami odżywiania. Robiąc sobie zdjęcia oraz dodając je na swój profil, przełamuję własne spojrzenie na siebie. Jest to dla mnie coś w rodzaju mini terapii, która sprawia, że zaczynam postrzegać swoje ciało jako coś normalnego, pięknego i ciekawego. Moje zdjęcia w głównej mierze niosą za sobą jakiś przekaz – nie są to typowe „selfiaki”, które wrzucam ot tak. Jest to praca, na którą poświęcam sporo czasu i zaangażowania.
Obawy i przełamywanie swoich barier
Na samym początku nikt nie wiedział o mojej chorobie. Nikomu nie chciałam o tym mówić, a tym bardziej obcym ludziom, którzy obserwowali mój profil. Uważałam to jako coś, o czym nie powinno się rozmawiać. Z resztą niektóre choroby psychiczne wciąż są tematem tabu, co jest według mnie absurdalne. Ale wracając do tematu – nie chciałam poruszać tej kwestii, ponieważ nie wiedziałam jakich reakcji mogę się spodziewać. Minęło kilka lat zanim przyznałam się, że cierpię na anoreksję. Oczywiście – jak to ja – mój „anorektyczny coming out” nie polegał na napisaniu posta czy też otwartemu powiedzeniu światu o mojej chorobie. Stworzyłam film, który był wymowny, ale każdy mógł interpretować go na swój własny sposób. Nagrywając go, zrobiłam jeden, milowy krok do przodu – zaczęłam „mówić”.
Anoreksja – aktualnie
Film powstał kilka miesięcy temu – przy końcówce 2021 roku. Jest to więc moje, dość nowe, osiągnięcie, na które jednak pracowałam kilka lat. Aktualnie zaczęłam wdrażać w swoje życie gruntowne zmiany. Zaczynam postrzegać siebie jako piękną i wartościową kobietę, która ma wystarczająco dużo siły, aby podejmować walkę z anoreksją każdego dnia. Dodatkowo, za parę tygodni wracam na terapię – tym razem opowiem o wszystkim, bez wstydu i bez obawy przed oceną. Droga, którą przebyłam, aby znaleźć się w tym miejscu była niesamowicie wyczerpująca i pełna upadków. Jeden z nich mógł być dla mnie tym ostatnim, ale dostałam szansę i zapewniam Was – na pewno ją wykorzystam.
I choć anoreksja namieszała mi w głowie, dzisiaj jestem pewna, że…
WSZYSCY JESTEŚMY PIĘKNI.
Pamiętajcie o tym.
Źródła:
- Katarzyna Pawlikowska-Łagód, „Anoreksja – przyczyny, objawy, leczenie. Kto jest narażony na anoreksję?„, „Medonet” [27.01.2022]
- „Czy alkoholikiem zostaje się na zawsze?„, „Ośrodek terapii uzależnień” [27.01.2022]
- Maja Nowak, „Wróciła…„, Splot myśli, WIX [27.01.2022]
- Maja Nowak, „Me & Her„, YouTube [09.11.2021]
- Maja Nowak, „Portfolio„, WIX [27.01.2022]
Autor: Maja Nowak



Doceniam elegancję, z jaką artykuł balansuje między naukową surowością a przystępnością dla każdego czytelnika. To prawdziwy testament Twojego mistrzostwa w sztuce przekazywania informacji.