Kot to niesamowite zwierzę, ale dużo osób za nim nie przepada. Dlaczego? Ponieważ chodzi własnymi ścieżkami i się nie przywiązuje? Nic bardziej mylnego. Każdy kot ma oczywiście swój charakterek, ale to nie oznacza, że nie darzą nas miłością.
Koty, psy i mała Maja
Odkąd pamiętam żyłam otoczona zwierzętami. Przez pierwsze miesiące swojego życia, mieszkałam na obrzeżach miasta w domu z ogromnym podwórkiem. Większość swojego dzieciństwa spędziłam właśnie tam. Był to rodzinny dom zbudowany przez mojego dziadka. To właśnie on zaszczepił we mnie miłość do zwierząt.
Kiedy byłam jeszcze półroczną dziewczynką, wyprowadziliśmy się z rodzicami do miasta. Pamiętam, że jak tylko moi rodzice skończyli urządzać mieszkanie, do naszego domu trafił nowy kot. Miał niewiele mniej miesięcy niż ja. Tak zaczęło się nasze wspólne życie.
Kot – mój anioł stróż
Rzadko ma się możliwość bycia w tym samym wieku co nasze zwierzę. Ja dorastałam ze swoim łeb w łeb. Jak tylko zaczęłam mówić dałam mu ORYGINALNE imię – Pimpuś. Tak, możecie się śmiać, ale dla mnie, jako dwulatki było to jak najbardziej adekwatne imię…
Parę lat później dostał nowe imię – Szrama. Kolejne dziwne, ale tym razem, bardziej adekwatne imię. Mieszkaliśmy na 3 piętrze, a że nasz kochany kot, uwielbiał skakać po balustradzie na balkonie, pewnego razu się ześlizgnął i runął na ziemię. Ale spokojnie, na szczęście nic wielkiego mu się nie stało – po upadku została mu na nosie jedynie szrama. Teraz już zapewne domyślacie się, skąd jego przydomek.
Wyjątkowy kot
Szrama był jedyny w swoim rodzaju. Nie zachowywał się jak przeciętny kot, biła od niego, swego rodzaju, inteligencja, której nie umiem opisać. Było w nim coś, co wzbudzało respekt, w szczególności we mnie. Mam wrażenie, że czasami, był w stanie odczuwać emocje lepiej niż niejeden człowiek. Kiedy samotnie walczyłam ze swoimi stanami depresyjnymi w pokoju, otwierał drzwi i przychodził się do mnie przytulić. Tak, dobrze przeczytaliście – Szrama potrafił sam otwierać drzwi. Nie była to jego jedyna nadzwyczajna umiejętność. Kiedy chciało mu się pić, potrafił sam odkręcić sobie kran, a gdy ktoś wracał do domu, stał pod drzwiami już 5 minut wcześniej, tak jakby już słyszał, że ktoś przyjdzie. Był moim aniołem stróżem, na którego zawsze mogłam liczyć.
Kot – nie tylko zwierzę, ale i przyjaciel
Mieliśmy pewną niewytłumaczalną więź, którą budowaliśmy przez lata. Szrama nie był jedynie zwierzątkiem domowym – był moim przyjacielem, członkiem rodziny, kimś bardzo dla mnie ważnym. Był moim kocim rówieśnikiem, z którym spędziłam całe dotychczasowe życie. Kiedy mieliśmy po 18 lat dowiedziałam się, że Szrama umiera. Spodziewałam się, że w końcu przyjdzie ten moment, kiedy będę musiała się z nim pożegnać, ale wtedy jeszcze nie byłam na to gotowa. Wizja życia bez niego była dla mnie druzgocąca. Co prawda rok wcześniej wyprowadziłam się z domu i nie widywałam się z nim codziennie, ale to nie zmieniało faktu, że nie wyobrażałam sobie, że już go nie będzie.

Kot wojownik
Według weterynarza, Szramie zostały maksymalnie trzy miesiące życia do momentu, aż sam odejdzie. Powoli zaczynałam się z tym godzić, ale mimo wszystko ciągle powtarzałam mu, że jeszcze go potrzebuję, że to jeszcze nie ten czas.
Posłuchał mnie.
Szrama żył z nami jeszcze przez kolejne dwa lata. Staraliśmy się go obserwować i robić mu badania co jakiś czas, tak, abyśmy mieli pewność, że nie cierpi. Są pewne znaki, które pokazują czy kota coś boli, więcej możecie się o nich dowiedzieć –> tutaj.
Nadszedł ten dzień
Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Dostałam telefon od taty, że Szrama od paru dni zaczyna się dziwnie zachowywać i wszystko wskazuje na to, że nadszedł jego czas. Zdaniem taty, Szramę należało jak najszybciej uśpić, natomiast moja mama chciała odczekać jeszcze parę dni, żeby upewnić się czy to na pewno ten moment. Decyzja należała do mnie. Stanęłam przed jednym z najcięższych i najsmutniejszych wyborów w moim życiu.

Ostatnie pożegnanie
Gdyby nie mój ówczesny partner, musiałabym mierzyć się z tą sytuacją całkowicie sama.
Dziękuję.
Przyjechaliśmy do mojego domu, w którym zastałam jedynie osowiałego Szramę i zapatrzonego w niego drugiego kota. Zastanawiałam się jak będzie wyglądało to pożegnanie. Postawiłam na korytarzu otwarty transporter, Szrama zawsze przed nim uciekał. Tym razem powoli wczołgał się do niego, tak jakby chciał dać mi znak, że jest gotowy. Siedziałam wtulona w niego jeszcze przez kilkanaście minut. Dziękowałam mu za te wszystkie lata i jego obecność…


Zasnął, spokojnie w moich ramionach. Widziałam jak jego dusza powoli odpływa. To było piękne odejście. Nie zapomnę Cię nigdy.
Dobranoc przyjacielu.
Źródła:
- „Po czym poznać, że naszego kota coś boli? – Pozycje bólowe„, Furtastic [02.02.2022]
- Maja Nowak, „Portfolio„, WIX [02.02.2022]
Autor: Maja Nowak

Bardzo dojrzałe spostrzeżenia, pozdrawiam ciepło i życzę dużo zdrowia