Depresja

Lockdown, czyli pogłębiacz depresji, ale i czas na tworzenie

Lockdown, czyli pogłębiacz depresji, ale i czas na tworzenie

Lockdown to przede wszystkim czas, w którym najciężej mają Ci, którzy są sami. Jednak zamknięcie w czterech ścianach powoduje także, że człowiek zaczyna być twórczy. Może to być spowodowane nudą, ale także wiążącymi się z zamknięciem emocjami.

Lockdown – emocje, depresja, samotność

Coraz więcej słyszy się o tym jaki wpływ ma na nas pandemia. Porównując badania internetowe przeprowadzone przed, a następnie, w trakcie pandemii, wykazano, że podczas pandemii wzrósł wskaźnik myśli samobójczych i objawów depresyjnych. Badania przeprowadził w Polsce Instytut Profilaktyki Zintegrowanej. Co za tym idzie, pandemia sama w sobie była i jest dla nas ciężkim czasem. Jednak najbardziej dobijającym jej okresem był – moim zdaniem – lockdown, podczas którego zostaliśmy zamknięci na bliżej nieokreślony (w tamtym momencie) czas.

Na początku był strach

Jak zapewne wielu z Was, miałam niemałe obawy dotyczące nowego wirusa. Dodatkowo przy moich pogłębiających się, w tamtym okresie, napadach paniki oraz depresji, ciągle bałam się o swoje życie, a samotne spędzanie lockdown’u wcale w tym nie pomagało….

No właśnie. Samotność.

Samotne spędzanie czasu w domu nigdy mi nie przeszkadzało. Co więcej, nawet lubię być sama. Zmieniło się to jednak w momencie, kiedy nawet na chwilę nie mogłam „uciec od samej siebie”. Tak – spotykanie się z ludźmi, wychodzenie do szkoły/na uczelnię traktuję jako coś w rodzaju ucieczki od własnych myśli. Teraz, gdy patrzę na to z perspektywy czasu, wydaje mi się jednak, że był to dobry czas, ponieważ zaczęłam zagłębiać się wewnątrz siebie coraz głębiej i głębiej…

Lockdown’owe maski

Choć lockdown zdecydowanie nie należy do moich ulubionych okresów z ostatnich dwóch lat, muszę stwierdzić, że był on dla mnie bardzo pouczający. Zaczęłam myśleć o tym, że wielu z nas siedzi w domu samemu. Z początku rozmawiając ze swoimi znajomymi przez kamerkę, miałam wrażenie, że wszyscy są niesamowicie szczęśliwi, ponieważ nie muszą nigdzie wychodzić. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się podczas każdego spotkania online – do momentu, aż pewnego razu, gdy zamknęłam laptopa – łzy zaczęły lecieć mi strumieniami na stół. Wtedy dopiero uświadomiłam sobie, że tak naprawdę, nie jestem wcale tak szczęśliwa jak mogłoby się wydawać. Pamiętam, że napisałam wtedy do osób, z którymi rozmawiałam chwilę wcześniej, czy rzeczywiście są tak radośni, jak podczas naszego spotkania. Każdy odpowiedział przecząco…

Jak się okazało, żadne z nas nie wyrażało swoich prawdziwych emocji, ponieważ

„NIE CHCIELIŚMY PSUĆ ATMOSFERY”

Niesamowicie pokazuje to, jak bardzo boimy się wyrażać własne emocje. Żadne z nas nie pomyślało nawet o tym, żeby porozmawiać o tym co czujemy. Czy wszystko u nas w porządku? Czy sobie radzimy? Nie. Nikt nie zadał tego pytania.

Lockdown jako czas na twórczość

Po całym zajściu, po długotrwałych rozmowach ze swoimi znajomymi, rodziną, a nawet obcymi ludźmi, doszłam do wniosku, że wiele z nas czuje to samo – „wypalenie”. Tym słowem określam stan, w którym nie mamy już siły, nie mamy już nawet ochoty na robienie czegokolwiek. Odbijamy się od ściany do ściany i nie wiemy co ze sobą począć. Czujemy beznadzieję, gniew, bezradność, samotność i przede wszystkim to co określam „wypaleniem”.

Lockdown, czyli pogłębiacz depresji, ale i czas na tworzenie
Obraz „Wypalona”

Uświadomiłam sobie również, że mało osób ma świadomość, że nie jest w tym wszystkim sama, że inni też to odczuwają. Z tego powodu, podczas lockdown’u stworzyłam także krótki filmik, który miał za zadanie pokazać ludziom, że ich rozumiem, że mam podobnie jak oni. Dlatego powstał film „Wypalona”:

Dla tych, którzy czują się przytłoczeni, samotni, „wypaleni”. Dla tych, którzy na co dzień zakładają maski. Uśmiechają się przy znajomych, przyjaciołach, rodzinie, żeby potem zamknięci w czterech ścianach, wyrzucać wszystkie prawdziwe emocje. Dla tych, którzy byli silni, ale z czasem stracili już chęci. Dla tych, którzy czują się samotni.

Chciałabym, żebyście wiedzieli, że to nic. To nic – odczuwać niechęć, smutek, gniew, rozczarowanie, bezradność…

Pozwólcie sobie na chwile słabości. Pozwólcie sobie mówić głośno o swoich emocjach.

Wspierajcie i bądźcie wspierani.

Kochajcie i bądźcie kochani.

Bądźcie.

Dla siebie i dla innych.

„Wypalona” jest dla mnie i dla Was.

 

Na koniec odsyłam Was, drodzy użytkownicy Spotify, do stworzonej przeze mnie i moją przyjaciółkę playlisty, która towarzyszyła nam przez większość naszych zmagań ze stanami depresyjnymi podczas lockdown’u.

ENJOY! 🙂


Źródła:


Autor: Maja Nowak

Share this post

2 comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *