Rozstanie. Coś się kończy, a coś zaczyna. Kiedy myślimy o rozstaniach, widzimy same negatywy – ale czy rozstanie zawsze jest czymś złym? Absolutnie! To po prostu kolejny etap na naszej drodze życia. Może się nawet okazać, że będzie on jednym z tych kluczowych…
Rozstanie, a miłość
Gdy ostatnio pisałam o miłości, wspomniałam o tym, że w pewnych momentach należy pomyśleć o rozstaniu. Dlaczego? Pamiętacie czym jest patologiczna miłość? Jeżeli nie, odsyłam Was do mojego poprzedniego wpisu, gdzie poruszam ten temat –> Miłość i chore relacje, czy da się je pogodzić?
Związki dzisiaj
Oczywiście rozstania nie zdarzają się jedynie w przypadku patologicznej miłości, rozstajemy się również z innych powodów. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach większość związków trwa bardzo krótko. Wpływających na to czynników jest wiele – zdrady, kłamstwa, brak szacunku, wsparcia – mogłabym wymieniać do woli. Wydaje mi się, że aktualnie, samo wchodzenie w związek nie ma takiego znaczenia jak kiedyś. Fakt, ludzie łączą się w pary, są ze sobą, ale zachowują się tak, jakby nie traktowali tego poważnie. Wiadomym jest, że każdy ma swoją definicję związku – ale gdzie w tym wszystkim jest granica?
Rozstania – czy są w nich jakieś pozytywy?
Dzisiaj jednak, nie będę się skupiać na tym co można nazwać związkiem, a co nie. Dzisiaj piszę o rozstaniach i ich pozytywnych skutkach. Choć każde rozstanie było i jest dla mnie trudne, zawsze staram się z nich wyciągnąć jakieś wnioski. Przede wszystkim skupiam się na tym, z czego wyniknęły, co sprawiło, że podjęłam lub ktoś podjął taką decyzję.
Rozstanie przez pryzmat patologicznej miłości
Są momenty, kiedy nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji w jakiej się znajdujemy. Pojawiają się przysłowiowe „klapki na oczach” i nie zauważamy rzeczy, które są istotne. Budujemy w sobie złudną nadzieję, dzięki której tkwimy w relacjach, które nas wyniszczają. Na zewnątrz, wśród ludzi, uśmiechamy się i mówimy, że wszystko jest w porządku. Nie poruszamy tematów, które mogłyby podważyć nasz „szczęśliwy związek”. Z czego to wynika? Strach? Wstyd? A może po prostu chcemy bronić swojego partnera za wszelką cenę? Nie chcemy przecież, żeby nasza miłość była negatywnie oceniana. Mimo to, wracając wspólnie do domu, zaczyna się kolejna, prawdziwa wojna.
07.01.2020
23:39
„Kąpiel”
Stojąc pod prysznicem
W łazienkowym mroku
Sklejają się długie włosy
W potoku rzuconych wyzwisk
Siadam
Przez twarz przelewają się krople
Twoich i moich słów
Strumień wody wypluwa krzyki
spadające z impetem na twarz
Badam dotykiem ciało
Sparzone od gorąca nienawiści
Nie mogę wstać
Ścierpły mi nogi
Ścierpło mi serce
Pochłonięta w ciemności
Skąd mamy mieć pewność czy trafiliśmy na właściwą osobę? Odpowiedź jest bardzo prosta – nie mamy i nigdy nie będziemy mieli. Największy problem pojawia się w momencie, kiedy wydaje nam się, że nie zasługujemy na nic więcej oprócz tej chorej relacji. Mamy świadomość, że coś jest nie tak, ale nie dopuszczamy do siebie myśli, że może być inaczej… Dlatego właśnie dajemy się pochłonąć ciemności, którą sami pielęgnujemy. Zaczynamy się zmieniać, wychodzą z nas mroczne demony, których nie umiemy się pozbyć. Pod wpływem emocji posuwamy się do rzeczy, do których – zdawałoby się – nigdy nie bylibyśmy zdolni. To dość niesamowite jak ludzie, na których nam zależy, mogą na nas wpłynąć.

Naucz się mówić
Wspomniałam już, że będąc w związku, zazwyczaj staramy się nie poruszać tematów, które mogłyby przedstawić go jako coś negatywnego. Bardzo długo wpajane nam było, że to co dzieje się „w domu” ma tam zostać. W relacjach jest podobnie –
„to przecież sprawa między mną a Tobą”.
Czy to jednak oznacza, że nie powinniśmy rozmawiać o swoich problemach z innymi? Absolutnie nie. Są sprawy, które warto zachować dla siebie, ale są również te, o których powinniśmy mówić głośno. Dlaczego? Ponieważ wtedy możemy zaczerpnąć opinii/rady od osób, które spojrzą na całą sytuację obiektywnie. A jak wiadomo – my, możemy mieć z tym niemały problem.
Czas na decyzje
Przychodzi moment, kiedy nie jesteśmy już pewni co czujemy. Z jednej strony, wydaje nam się, że kochamy, z drugiej zaś, że nienawidzimy. Emocje mieszają się ze sobą, a my, tkwimy gdzieś pośrodku. Nie wiemy już co jest dobre, a co złe.
Wtedy, czas podjąć pewne decyzje…
Możesz to zrobić sam, może ktoś inny zrobi to za Ciebie, ale możecie również zrobić to wspólnie. Zależy to przede wszystkim od relacji, w której jesteś. Mimo wszystko, moim zdaniem, podstawą jest rozmowa – choć nie zawsze jest ona możliwa. Czasami silne i skrajne emocje sprawiają, że nie umiemy dojść do porozumienia. Wtedy, jedynie o czym myślimy, to rozstanie.
Wiesz,
Kiedyś było łatwiej.
Szczęście było szczęście
A kochanie po prostu kochaniem.
Kiedyś było łatwiej.
Złość była złością
A nienawiść po prostu nienawiścią.Wiesz,
Kiedyś było łatwiej.
Rozróżniałam to wszystko
A uczucia nie mieszały się z innymi.
Były same.
Moje.I wiesz,
Jakoś zbytnio mi to nie przeszkadza.
Kocham Cię kochać.
i
Nienawidzę Cię nienawidzić.
M.
Rozstanie jako etap
Rozstanie jest pewną formą pożegnania. Tak jak po czyjejś śmierci – musimy przejść coś w rodzaju żałoby. Nie oznacza to jednak, że rozstanie to coś negatywnego – wręcz przeciwnie – może stać się inspiracją do zmian. Oczywiście, mam tu na myśli zmiany, które są dla nas dobre. To czas na wyciąganie wniosków i „zadbanie o swoją głowę”. Nie doszukujmy się „winy” w naszym partnerze, skupmy się na tym co my sami moglibyśmy w sobie poprawić. Doświadczenia, które zbieramy, powinny sprawiać, że idziemy w dalszą drogę mądrzejsi i silniejszy. Rozstania są nam potrzebne do tego, abyśmy mogli nauczyć się czegoś więcej.
Słuchaj, patrz, milcz MÓW.
Źródła:
- Maja Nowak, „Don’t say it’s okay if it’s not.” YouTube [10.04.2020]
- Maja Nowak, „Wiesz„, Splot myśli, Blogspot [30.01.2022]
- Maja Nowak, „Kąpiel„, Splot myśli, Blogspot [07.06.2020]
- Maja Nowak, „Portfolio„,WIX [30.01.2022]
Autor: Maja Nowak

2 comments